Trudno wejść w tę książkę bez porównywania jej z Ślepnąc od świateł. „Dawno temu w Warszawie” Jakuba Żulczyka to jednak nie film, lecz 800-stronicowa powieść, która rozwija losy Jacka Niteckiego i pokazuje Warszawę jeszcze bardziej rozbitą, brutalną oraz pełną lęku. Sprawdzam, co działa w tej kontynuacji, gdzie autor przesadza i komu naprawdę warto ją polecić.
Najważniejsze informacje o powieści i jej odbiorze
- „Dawno temu w Warszawie” jest kontynuacją Ślepnąc od świateł.
- Książka ma około 800 stron i została wydana w 2023 roku.
- Największe atuty to język, atmosfera Warszawy i mocne portrety społeczne.
- Najpoważniejsza wada to nierówne tempo oraz nadmiar dygresji.
- Przed lekturą najlepiej znać pierwszą część, choć fabuła częściowo przypomina najważniejsze wydarzenia.

Nie jest to film, tylko rozbudowana powieść Żulczyka
Na początku trzeba uporządkować jedno częste nieporozumienie. Tytuł bywa kojarzony z ekranem, bo Ślepnąc od świateł doczekało się głośnej serialowej adaptacji, ale „Dawno temu w Warszawie” pozostaje przede wszystkim książką. To ważne, bo czytelnik nastawiony na szybkie, filmowe tempo może poczuć rozczarowanie.
Autor napisał powieść szeroką, wielowątkową i świadomie przeładowaną. Obok Jacka Niteckiego pojawiają się między innymi Pazina oraz postacie związane z narkotykowym podziemiem. Warszawa nie jest tu wyłącznie miejscem akcji. Staje się osobnym bohaterem, miastem nerwowym, podzielonym i coraz bardziej bezbronnym.
Najprościej określić tę książkę jako kryminał społeczny z elementami thrillera i bardzo mocnym komentarzem obyczajowym. Nie jest to jednak klasyczna zagadka, w której najważniejsze pytanie brzmi „kto zabił?”. Żulczyka bardziej interesuje to, dlaczego ludzie godzą się na przemoc, samotność i życie w permanentnym strachu.
O czym opowiada „Dawno temu w Warszawie” bez dużych spoilerów
Jacek Nitecki próbował zostawić dawne życie za sobą. Przebywa poza Polską, kiedy dociera do niego wiadomość o brutalnej śmierci bliskich. Powrót do Warszawy oznacza dla niego nie tylko konieczność wyjaśnienia tragedii, ale też ponowne wejście w świat, od którego chciał uciec.
Fabuła rozgrywa się na kilku planach czasowych. Pojawia się rok 2014, a także Warszawa z okresu pandemii i lockdownu. Ten zabieg pozwala pokazać, jak wcześniejsze decyzje bohaterów wracają po latach, ale jednocześnie sprawia, że książka nie zawsze prowadzi czytelnika najkrótszą drogą.
Równolegle rozwija się historia Paziny, która próbuje pomagać młodym osobom LGBT+ i ludziom pozbawionym bezpiecznego miejsca. Ten wątek poszerza perspektywę powieści. Zamiast kolejnej opowieści o gangsterach dostajemy obraz społeczeństwa, w którym przemoc ekonomiczna, polityczna i emocjonalna przenika codzienne życie.
Nie zdradzając finału, można powiedzieć, że autor nie buduje komfortowej historii o odkupieniu. Bohaterowie rzadko podejmują dobre decyzje z czystych pobudek, a granica między ofiarą i sprawcą często się zaciera. To właśnie ten moralny brud nadaje książce siłę, choć czasami bywa też męczący.
Co działa najlepiej w tej recenzowanej historii
Warszawa, która ma własny charakter
Najmocniejszą stroną powieści jest dla mnie sposób przedstawienia miasta. Żulczyk nie opisuje Warszawy jak przewodnik turystyczny. Pokazuje kluby, mieszkania, podwórka, luksusowe lokale i miejsca, o których większość mieszkańców wolałaby nie myśleć. To Warszawa po godzinach, nerwowa i pozbawiona pocztówkowego makijażu.
Miasto jest tu połączone z emocjami bohaterów. Im większy chaos panuje w ich głowach, tym bardziej chaotyczna wydaje się przestrzeń wokół nich. Ten efekt działa szczególnie dobrze w scenach nocnych, kiedy granica między realnym zagrożeniem a paranoją zaczyna się zacierać.
Język, który buduje napięcie
Żulczyk nadal potrafi pisać bardzo charakterystycznie. Jego styl jest rytmiczny, ironiczny i pełen obserwacji, które potrafią jednocześnie rozbawić oraz niepokoić. W dialogach słychać różne środowiska, a slang nie jest wyłącznie ozdobą. Język pokazuje, kto ma władzę, kto ją udaje, a kto próbuje przetrwać.
Z drugiej strony właśnie styl może być dla części osób przeszkodą. Krótkie, urywane zdania, rozbudowane porównania i częste dygresje po kilkuset stronach zaczynają nużyć. W moim odbiorze autor ma tu mnóstwo dobrych zdań, ale nie każda z tych zdań musi znajdować się w książce.
Przeczytaj również: Różyczka: Jak zakończenie ukazuje prawdę o życiu w PRL? Analiza
Odważne tematy społeczne
W powieści pojawiają się narkotyki, uzależnienia, przemoc, homofobia, korupcja, samotność oraz wykorzystywanie słabszych. Nie są to jednak tematy dopisane dla aktualności. Żulczyk łączy je w spójny obraz społeczeństwa, które próbuje zagłuszyć lęk kolejnymi substancjami, pieniędzmi lub ideologiami.
Najciekawsze jest to, że książka nie daje prostych odpowiedzi. Nie mówi, że całe zło pochodzi od jednej grupy. Pokazuje raczej łańcuch zależności między bezsilnością, przemocą i potrzebą kontroli. Dzięki temu historia zostaje w głowie dłużej niż typowy thriller.
Największe wady i powód skrajnych opinii
Najczęściej powtarzany zarzut dotyczy objętości. Około 800 stron to dużo nawet dla czytelnika, który lubi szerokie sagi. Problem nie polega wyłącznie na długości, lecz na tym, że nie wszystkie fragmenty mają podobną wagę dla głównej historii.
Początek może wydawać się powolny, zwłaszcza osobom czekającym na szybki powrót Jacka i natychmiastowe rozwinięcie kryminalnej intrygi. Autor długo buduje tło, zmienia perspektywy i dopowiada przeszłość bohaterów. To pomaga zrozumieć ich motywacje, ale jednocześnie opóźnia właściwą akcję.
Nie każdemu spodoba się też konstrukcja narracji. Wątki przeplatają się, a niektóre informacje pojawiają się dopiero po wielu rozdziałach. Jeśli czytasz głównie dla fabuły, możesz uznać część dygresji za zbędną. Jeżeli jednak cenisz atmosferę, język i szeroki obraz świata, łatwiej zaakceptujesz ten sposób prowadzenia opowieści.
W mojej ocenie książka zyskałaby na skróceniu o około 150-200 stron. Nie oznacza to, że pozostałe fragmenty są złe. Po prostu napięcie nie utrzymuje się przez cały czas na tym samym poziomie, a kilka pobocznych obserwacji powtarza sensy, które wcześniej zostały już dobrze pokazane.
Czy trzeba znać „Ślepnąc od świateł” przed lekturą
Formalnie można zacząć od drugiej części, ale nie jest to najlepszy wybór. Znajomość pierwszej powieści wyraźnie wzmacnia emocjonalny efekt, ponieważ wiele relacji, konfliktów i decyzji ma źródło w wydarzeniach opisanych wcześniej.
Żulczyk przypomina część faktów, więc czytelnik nie zostaje całkowicie bez kontekstu. Te przypomnienia nie zastępują jednak pierwszej książki. Jeśli nie znasz historii Jacka, niektóre powroty dawnych postaci mogą wydać się mniej znaczące, niż są w rzeczywistości.
| Jeśli oczekujesz | Możesz otrzymać |
|---|---|
| Szybkiego kryminału | Wolniejszą, wielowątkową powieść z długimi dygresjami |
| Prostej kontynuacji losów Jacka | Rozbudowaną historię kilku bohaterów i środowisk |
| Mocnego klimatu Warszawy | Jedną z najlepiej zarysowanych filmowo przestrzeni w polskiej prozie współczesnej |
| Jednoznacznych postaci | Bohaterów moralnie niejednoznacznych, często trudnych do polubienia |
Ta książka najlepiej działa wtedy, gdy nie traktuje się jej wyłącznie jako sequela. To także osobna opowieść o lęku, przemocy i rozpadzie więzi. Pierwsza część jest potrzebna dla pełnego kontekstu, ale druga rozwija świat w znacznie szerszą stronę.
Moja ocena i decyzja, czy warto po nią sięgnąć
Oceniam „Dawno temu w Warszawie” na 7,5/10. To książka ambitna, mocna i nierówna. Zachwyca językiem, bezkompromisowym spojrzeniem na miasto oraz umiejętnością tworzenia dusznej atmosfery, ale traci punkty przez nadmiar materiału i nierówne tempo.
Poleciłbym ją przede wszystkim osobom, które dobrze wspominają Ślepnąc od świateł, lubią długie powieści społeczne i nie przeszkadza im brutalny, ponury ton. Czytelnik szukający lekkiej lektury albo zwartego thrillera powinien podejść do niej ostrożnie.
Najuczciwszy werdykt brzmi więc tak: to wartościowa, ale wymagająca kontynuacja. Nie jest tak precyzyjna i zwarta jak pierwsza część, za to odważniej rozciąga historię na całe miasto i jego społeczne pęknięcia. Jeżeli zaakceptujesz jej rozmach, dostaniesz jedną z ciekawszych polskich powieści kryminalno-obyczajowych ostatnich lat.
