Są aktorzy, których rozpoznaje się po jednym ujęciu, geście albo sposobie wypowiedzenia krótkiej kwestii. Wojciech Pokora należał do tej rzadkiej grupy, a jego dorobek obejmuje nie tylko kultowe komedie Stanisława Barei, lecz także teatr, kabaret, seriale i role o znacznie poważniejszym tonie. Przyglądam się jego najważniejszym filmom, charakterystycznym postaciom oraz podpowiadam, od których produkcji najlepiej zacząć poznawanie jego twórczości.
Najważniejsze fakty o aktorze, którego role wciąż bawią kolejne pokolenia
- Wojciech Pokora urodził się 2 października 1934 roku w Warszawie, a zmarł 4 lutego 2018 roku.
- Największą popularność przyniosły mu komedie Stanisława Barei, przede wszystkim „Poszukiwany, poszukiwana”.
- Do jego najbardziej znanych ról należą Marysia, docent Furman, von Nogay i hrabia Ponimirski.
- Był także aktorem teatralnym, kabaretowym, reżyserem i pedagogiem.
- Najlepszy obraz jego talentu daje połączenie komedii „Poszukiwany, poszukiwana” z dramatyczniejszym „C.K. Dezerterami”.
Kim był Wojciech Pokora i skąd wziął się jego styl
Pokora nie trafił do aktorstwa najprostszą drogą. Ukończył Technikum Budowy Silników Samolotowych, pracował w FSO, a dopiero działalność w zakładowym kółku teatralnym skierowała go ku scenie. W 1958 roku ukończył warszawską Państwową Wyższą Szkołę Teatralną i od tego momentu konsekwentnie budował pozycję jednego z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów charakterystycznych.
Jego siła nie polegała wyłącznie na komizmie. Potrafił zagrać człowieka poczciwego, przestraszonego, absurdalnie pewnego siebie, a chwilę później postać nieprzyjemną lub wręcz odpychającą. Najciekawsze w jego aktorstwie było pełne serio podejście do komedii. Pokora nie mrugał do widza i nie podkreślał na siłę dowcipu. Grał tak, jakby sytuacja była całkowicie realna, a właśnie dlatego stawała się jeszcze zabawniejsza.
Przez wiele lat występował w warszawskim Teatrze Dramatycznym, później także w Teatrze Nowym i Teatrze Kwadrat. Równolegle pojawiał się w kabaretach, między innymi w „Owcy” i „Dudku”, a także w Kabarecie Olgi Lipińskiej. Ten sceniczny trening dobrze widać w filmach, gdzie nawet krótki epizod potrafił zbudować wyrazistą postać.

Najważniejsze filmy Wojciecha Pokory
Filmografia Pokory jest obszerna, ale nie każda produkcja jest równie dobrym punktem startu. Ja zacząłbym od tytułów, w których jego talent widać najpełniej, a dopiero później sięgnął po mniej znane epizody i role drugoplanowe.
| Film lub serial | Rola | Dlaczego warto obejrzeć |
|---|---|---|
| „Poszukiwany, poszukiwana” | Stanisław Maria Rochowicz i Marysia | Najbardziej ikoniczna kreacja Pokory i znakomity przykład komedii opartej na obserwacji obyczajowej. |
| „C.K. Dezerterzy” | Porucznik Ernst von Nogay | Pokazuje, że aktor potrafił połączyć komizm z brutalnością i wyrazistym dramatem. |
| „Brunet wieczorową porą” | Rola charakterystyczna | Jedna z ważnych współprac Pokory ze Stanisławem Bareją, pełna pomyłek i absurdalnych zbiegów okoliczności. |
| „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” | Rola epizodyczna | Dobry przykład tego, jak aktor potrafił zapisać się w pamięci mimo niewielkiego czasu ekranowego. |
| „Miś” | Włodarczyk | Film, w którym jego obecność wzmacnia satyrę na język, instytucje i codzienność PRL-u. |
| „Alternatywy 4” | Docent Zenobiusz Furman | Serialowa rola świetnie pokazująca jego talent do grania ludzi dziwnych, ale wiarygodnych. |
| „Kariera Nikodema Dyzmy” | Hrabia Żorż Ponimirski | Elegancka i komediowa kreacja, która dobrze kontrastuje z bardziej nerwowymi postaciami aktora. |
Na tej liście celowo znalazły się zarówno pełnometrażowe filmy, jak i seriale. Pokora był aktorem epoki, w której granica między kinem, telewizją, teatrem i kabaretem była znacznie bardziej płynna, dlatego jego dorobku nie da się uczciwie zamknąć w samych produkcjach kinowych.
„Poszukiwany, poszukiwana” pozostaje jego wizytówką
Stanisław Maria Rochowicz zostaje zmuszony do ucieczki i przebiera się za gosposię Marysię. Sam pomysł mógłby prowadzić do bardzo prostego zestawu żartów, ale Pokora gra tę sytuację z niezwykłą konsekwencją. Marysia nie jest tylko przebranym mężczyzną, lecz pełnoprawną postacią z własnymi reakcjami, zakłopotaniem i próbami odnalezienia się w zupełnie nowej roli.
Najlepiej działa tu kontrast między opanowaniem bohatera a coraz bardziej absurdalnymi okolicznościami. Pokora buduje humor detalem: spojrzeniem, ruchem dłoni, zmianą głosu czy krótkim zawahaniem. Dzięki temu film nie opiera się wyłącznie na dowcipach scenariusza, ale na precyzyjnej pracy aktorskiej.
Ten tytuł poleciłbym osobom, które dopiero poznają polskie kino komediowe. Jest przystępny, ma wyrazistą konstrukcję i pozwala zrozumieć, dlaczego Pokora na długo został utożsamiony z rolami, w których zwyczajny człowiek zostaje wrzucony w kompletnie nieracjonalny świat.
Współpraca ze Stanisławem Bareją dała mu filmową nieśmiertelność
Pokora wielokrotnie pracował z Bareją, między innymi przy filmach „Nie ma róży bez ognia”, „Brunet wieczorową porą”, „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” i „Miś”. Nie zawsze były to role pierwszoplanowe, ale często należały do tych, które widz zapamiętywał najlepiej.
Bareja potrzebował aktorów rozumiejących absurd bez przesadnego teatralizowania. Pokora pasował do tego stylu idealnie, bo potrafił pokazać, że absurdalna rzeczywistość jest dla bohatera czymś zupełnie normalnym. Jego komizm wynikał z wiarygodności, nie z wygłupu, co sprawia, że te sceny nadal działają nawet wtedy, gdy zmieniły się realia społeczne.
W „Misiu” czy „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz” nie trzeba czekać na długie monologi. Czasem wystarczy kilka sekund obecności na ekranie, aby aktor nadał scenie rytm i charakter. To cenna lekcja dla każdego, kto interesuje się aktorstwem filmowym: rola drugoplanowa nie musi być duża, żeby była znacząca.
Nie był tylko aktorem komediowym
Najłatwiej zapamiętać go jako specjalistę od komedii, ale takie określenie byłoby zbyt wąskie. W „C.K. Dezerterach” jako porucznik von Nogay stworzył postać groteskową, a jednocześnie niepokojącą. Bohater bywa śmieszny, lecz jego brutalność i upokarzające zachowanie wobec innych żołnierzy nadają tej kreacji znacznie cięższy ton.
W serialu „Kariera Nikodema Dyzmy” Pokora jako hrabia Żorż Ponimirski korzysta z elegancji, ironii i komediowego dystansu. Z kolei w „Alternatywach 4” jako docent Zenobiusz Furman pokazuje inną odmianę charakterystycznej gry, bardziej nerwową, osobliwą i mocno osadzoną w serialowej galerii sąsiadów.
Właśnie dlatego nie ograniczałbym jego dorobku do filmów Barei. Pełniejszy obraz aktora powstaje dopiero wtedy, gdy zestawi się role lekkie z postaciami dziwnymi, gorzkimi albo niejednoznacznymi. Wtedy widać, że komedia była jego językiem, ale nie jedynym zakresem możliwości.
Od czego zacząć oglądanie jego dorobku
Jeżeli chcesz poznać Pokorę bez przekopywania całej filmografii, proponuję prostą kolejność. Najpierw „Poszukiwany, poszukiwana”, bo to najbardziej kompletna prezentacja jego komediowej metody. Potem „C.K. Dezerterzy”, aby zobaczyć, jak dobrze radził sobie z postacią bardziej agresywną i dramatyczną.
Trzeci krok to „Miś” albo „Brunet wieczorową porą”. Te filmy pokazują go w świecie zespołowej komedii, gdzie aktor musi błyskawicznie zaznaczyć charakter postaci i podporządkować się rytmowi całej sceny. Na koniec warto sięgnąć po „Alternatywy 4” lub „Karierę Nikodema Dyzmy”, jeśli interesuje cię jego obecność w serialach.
Nie wszystkie produkcje z jego udziałem są równie łatwo dostępne, a część ról ma charakter epizodyczny. Nie traktowałbym tego jako wady. W przypadku Pokory krótsza obecność na ekranie często jest skoncentrowaną próbką warsztatu, a nie dowodem na mniejsze znaczenie artystyczne.
Najkrótsza droga do pełnego obrazu jego talentu
Wojciech Pokora pozostaje ważną postacią polskiego kina, ponieważ łączył precyzję aktora teatralnego z lekkością kabareciarza. Najpierw warto zobaczyć jego Marysię, później von Nogaya, a następnie role drugoplanowe u Barei i charakterystyczne postaci serialowe.
Taki zestaw wystarczy, by zobaczyć coś więcej niż tylko popularnego aktora komediowego. Widać w nim artystę, który umiał zagrać absurd bez przesady, dramat bez patosu i epizod tak, aby widz pamiętał go długo po zakończeniu filmu.
